Nie byłoby tej strony gdyby istniał ZUS dla koni

Marta Sikorska z końmi

Wspieram

Wpłacam

Wsparcie daje wsparcie

Wspierając nas, możesz wesprzeć siebie i swoich bliskich

Na co?

Nasi seniorzy z Pasikoni swoje w życiu przeżyli i napomagali – przez lata wspierali setki ludzi, a dziś sami potrzebują ludzkiej pomocy. Ich godna, spokojna starość bez strachu o jutro ma swoją realną cenę.
Zobacz, na co przeznaczamy pieniądze:

Na co przeznaczamy środki

150 zł

to koszt jednego dużego balotu siana, który stado zjada w jedną dobę

33 zł

to worek specjalistycznych trawokulek (15 kg) na 3 dni dla konia mającego problemy z zębami

350 zł

to miesięczny koszt leków przeciwbólowych dla jednego dziadka, by mógł żyć bez bólu

200 zł

to wizyta strugacza co 6 tygodni dla jednego konia, by zadbać o jego schorowane kopyta

1500 zł

tyle średnio co miesiąc kosztuje nas opieka weterynaryjna dla całej szóstki

Nazywam się Marta Sikorska

Moja
historia

Zawsze będę pamiętać to uczucie z czasów, kiedy próbowałam wejść w przywództwo hierarchii i kontroli - żeby pokazać koniowi, „kto tu rządzi”.

Szarpałam za linę, napinałam mięśnie, udawałam pewność w głosie. W środku czułam masę wątpliwości, a później moralnego kaca. Szybko zobaczyłam, że nawet świat Horse Assisted Learning powielał te same schematy: człowiek jako przewodnik, koń jako narzędzie zmiany.

Przymus ukryty pod psychologicznymi pojęciami.

Odpuściłam to, ale nie odpuściłam koni.

Zostałam przy nich i przy sobie. Przestałam je trenować, przestałam na nich jeździć. Zaczęłam patrzeć, słuchać, być.

Konie nauczyły mnie, że przywództwo nie jest linią dowodzenia, ale żywym systemem zależności.

Dziś wiem, że przywództwo może być regeneratywne i karmić życie, zamiast je kontrolować.

Właśnie z tego zrodził się Wildership.

Moja droga nie zaczęła się jednak od pastwiska.

Studiowałam w Ośrodku Studiów Amerykańskich, a moimi promotorkami były Agnieszka Graff i Krystyna Mazur.
Moja praca dyplomowa dotyczyła tego, jak stereotypy kobiet w kulturze hip hop odbierają im podmiotowość.

Równolegle byłam menadżerką zespołów hip hopowych, pracowałam w produkcjach radiowych, scenicznych i festiwalowych. Prowadziłam międzynarodowe projekty szkoleniowe i badania jakości obsługi klientów. Z czasem zostałam facylitatorką, mediatorką i ekoterapeutką.

Jestem też mamą dwóch synów.

Przez ostatnie 10 lat stworzyłam 41 Campów dla rodziców i dzieci, w których wzięło udział 2850 osób.

Każdy Camp to tygodniowa wioska troski – przestrzeń, w której rodziny mogą doświadczyć współtworzenia, wzajemności i zależności, która wyjmuje ze sztywnych ról.

To właśnie tam obserwuję, jak kobiety budują wspólnotę nie przez siłę, lecz przez słuchanie, troskę i obecność.

Początkowo Campy przyciągały głównie matki. Z czasem dołączało coraz więcej mężczyzn i zobaczyłam, że ta jakość prowadzenia, która wyrasta z odpuszczenia kontroli, służy wszystkim.

Kiedy jedna osoba przestaje dźwigać wszystko sama, cały system zaczyna się poruszać w nowy sposób: łagodniej, mądrzej, z większym zaufaniem.

To wszystko - feministyczna refleksja, doświadczenie w kulturze i biznesie, życie z końmi oraz dekada tworzenia Campów - spotkało się w Wildership.

Wyobraź sobie

Nowa
wizja

Wyobraź sobie przywództwo, w którym Twoja siła nie płynie z napięcia, lecz z rozluźnienia.

Twoja obecność staje się zaproszeniem bez udowadniania czegokolwiek

Twoje działanie nie rodzi się  z presji, lecz z poczucia przynależności.

Życie naprawdę tak działa, gdy przestajemy mu przeszkadzać.

Co może się dla Ciebie zmienić?

Po jednej sesji - zatrzymanie i wgląd

To spotkanie nie wymaga celu ani planu. Zatrzymujemy się przy tym, co jest w Tobie żywe po zrobieniu quizu. Sprawdzamy co się dzieje w ciele, w emocjach, w myślach. Zazwyczaj to właśnie wtedy coś zaczyna się porządkować.

Po jednej sesji możesz zauważyć, że:

  • napięcie w ciele się obniża i pojawiają się przebłyski akceptacji,
  • pojawia się większa świadomość tego, co naprawdę Cię porusza w obszarze przywództwa,
  • dostrzegasz kiedy działasz z automatu i wraca ciekawość, co jest możliwe,
  • łapiesz dystans do historii, które do tej pory kierowały Twoim działaniem.

Pracujemy narzędziami coachingowymi, praktykami ekoterapii i refleksją systemową – tak, byś mogła zobaczyć, z jakiego miejsca działasz i co próbuje się w Tobie zrównoważyć.

Po cyklu – integracja i nowy rytm działania

Cztery spotkania to wystarczająco dużo, by ciało, emocje i myślenie zaczęły znów ze sobą współpracować.

To czas, w którym uczysz się rozpoznawać własny rytm. Nie wiąże się to z większą dyscypliną, ale większą świadomością.

Po cyklu będziesz mogła pomyśleć, że:

  • łatwiej Ci rozróżnić, kiedy działać, a kiedy odpuścić,
  • napięcie nie znika na zawołanie, ale przestaje Tobą kierować jeśli je zauważysz,
  • decyzje stają się prostsze, bo wynikają z jasności, nie z presji,
  • w relacjach pojawia się więcej spokoju i współobecności.

Nie obiecuję szybkiej zmiany

Mogę obiecać powrót do siebie krok po kroku, z większym szacunkiem do tego, jak naprawdę działa życie.

Jeśli czujesz, że chcesz wrócić do swojego rytmu zacznij od pierwszej sesji.

O pracy ze mną

Opinie

„Na kręgu poczułam, że moje miękkie strony mogą być siłą.”
„Zobaczyłam, że mogę prowadzić po swojemu i to jest widoczne.”

Pytania?

FAQ

Czy muszę mieć doświadczenie z końmi?

Nie. Konie są źródłem mojej inspiracji, ale konsultacje to rozmowa o Tobie i Twoim rytmie.

Czy to nie będzie zbyt abstrakcyjne?

Nie opowiadam teorii, pokazuję Ci praktyczne rytmy, które już masz w sobie.

Co jeśli nie mam przywództwa w sobie?

Każda kobieta je ma, tylko nikt go dotąd nie nazwał przywództwem.